-Tato, czy ja jestem jakiś dziwny?

(...)

-Nie, syneczku, Ty jesteś... oryginalny.

-A dlaczego?

-Bo wszystko co oryginalne, jest lepsze: jeansy, dolary, kompakty... - Ty też...


(kabaret Ani Mru Mru)


Tomek. Wymodlone dziecko, które po poważnie zagrożonej ciąży przyszło na świat zdrowe i w terminie.4 października 2005 roku po 22 ciężkich godzinach.
Tomek ma 2 tygodnie, jedziemy do szpitala, w którym się urodził, na przesiewowe badanie słuchu.Tata złożył wtedy reklamację na porodówce, że dziecko jest zepsute, bo nie płacze;) Po powrocie do domu "naprawiło się". Zaczęły się kolki i płacze. 24 h/dobę. 7 dni w tygodniu. 3 miesiące. Płacze też były przy jeździe autem po ciemku i wielu innych sytuacjach, na które wówczas jego reakcji jeszcze nie rozumieliśmy...
Potem niedowaga, anemia, kłopoty jelitowe, brak apetytu, odruch wymiotny zawsze przy najmniejszej niedomiksowanej grudce i tradycyjnie - przy "ostatniej" łyżeczce.
Tomek ma rok i zamiłowanie do kółek i wszystkiego, co się kręci. Wszyscy nas pocieszają - to nie autyzm, większość dzieci lubi kółka. No tak, ale czy aż tak obsesyjnie?
Tomek ma 2 lata, własny język (którego nas nauczył) i obsesje na punkcie autek. Słyszy i widzi czego my nie słyszymy i nie widzimy. Ma więc sporo lęków.
Ma 3 lata i obsesję na punkcie drzwi. Boi się wszystkiego co nowe oraz co wymaga ruchu, nie ma automatyki, za to niezborność ruchową.
Ma 4 lata i stwierdzone Zaburzenia Integracji Sensorycznej. Psuje też dzieciom zabawę, bo nie umie poprosić, by bawić się z nimi.
Ma 5 lat i coraz więcej niepokojących nas zachowań. W tym zaburzenia pamięci krótkiej i stereotypie ruchowe, zachowania obsesyjno-kompulsyjne. w życiu czuje się bezpiecznie jak się nic nie zmienia i jak zbudowane jest na rutynach.
Teraz ma 7 lat i stwierdzony Zespół Aspergera. Zespoły diagnostyczne pocieszają nas, że w "lekkiej" wersji - z dużymi szansami na poprawę.



Krzyś.10 czerwca 2007 roku przychodzi na świat.
Jesteśmy w 100% pewni, że Pan Bóg Go nam "pożyczył". Że chciał go teraz i tutaj, w naszej rodzinie.
Rośnie jak na drożdżach.
Nie ma kolek :D (hurrrra!)
Sam zasypia, nie płacze jak się obudzi, ani jak jest zmęczony, ani jak głodny czy zsikany... Nie płacze nawet jak się uderzy. Znajomym trudno uwierzyć, że obaj chłopcy po tych samych rodzicach, a tak różni...
...Rodzina gratuluje, że lajtowe dziecko - "łatwe w obsłudze".
Później zaczyna się robić mniej lajtowe:(
Krzyś ma 3 miesiące i 3 osoby potrzebne do przewijania, a 2 osoby do karmienia.
Krzyś ma rok, a książeczki służą tylko do rzucania, mama i tata to tylko drabina, nasze ręce to wskaźniki, a starszy brat dla niego nie istnieje.
Krzyś ma 2 lata i mówi tylko 30 wyrazów. I to z częstotliwością 1-2 na dzień. Goście wchodzą do domu, wychodzą - nawet nie zauważa...
Krzyś ma 2,5 roku i stwierdzony AUTYZM. Paskudna choroba, ponoć nieuleczalna, ale my w to nie wierzymy. Wierzymy w cud.
Teraz Krzyś ma ponad 5 lat i od 2,5 roku TERAPIĘ.
Nasi kochani synowie - tak różni do siebie, a jednak z problemami "z jednego worka". Może dlatego, że się od siebie różnią - nawzajem są dla siebie "terapią".
Mają kochających ich rodziców i dziadków, wspaniałych terapeutów, lekarzy, wolontariuszy i ofiarodawców. Mają ścisłą dietę i mamę, która z wyobraźnią im ją urozmaica.
Mają też duże postępy w leczeniu i terapii.
A przede wszystkim mają wielu ludzi, którzy za nich (i za nas) modlą...
...i mają Boga, który tych modlitw wysłuchuje i co chwilę nas w tym upewnia.

środa, 17 kwietnia 2013

mycie auta

Dziś Wujek spełnił odwieczne marzenie Krzysia - umyć  prawdziwe auto!
Krzyś nawet wybrał sobie to dziś na nagrodę!
Od dawna marzył o tym, czekaliśmy tylko na odpowiednią pogodę :)
I proszę zobaczyć jakie zaangażowanie w to męskie zadanie!
Zrobiłam kilka zdjęć i potem zostawiłam już panów sam na sam z fiatem.
 Krzysiek w siódmym niebie - oczywiście przy okazji musiała być frajda ze spóźnionego dyngusa;)
Do tej pory Krzyś mył auto wirtualnie - w grze Teletubisie i marzyło mu się zrobić to kiedyś w realu.
Jak fiat się będzie znowu nadawał do mycia - polecamy się Wujkowi na przyszłość ;)
Tomek też się doczekać nie może!
.....
p.s. czemu o tym tutaj piszę?
Ważną rzeczą, której nie można zagubić gdzieś w wirze terapii,
jest naturalne, incydentalne, w sytuacjach życiowych wdrażanie dziecka w społeczne role,
do których ma dorosnąć.
Nie wiemy, czy kiedyś będzie miał swoje auto i je prowadził...
Ale Krzyś już chyba wie, że mycie auta to męskie zadanie, które może dać dużo satysfakcji!
Kiedyś chłopcy widzieli jak nasz sąsiad ze swoim małym synkiem realizują identyczne męskie zadanie.
Bardzo chcieli pomóc, mieć taką okazję.
Nawet zaoferowaliśmy się do pomocy, jakby sąsiad kiedyś potrzebował liczniejszego wsparcia w myciu samochodu;)

Jeśli ktoś z okolicy ma jakieś auto do umycia, to wiecie gdzie zapukać ;)

wtorek, 16 kwietnia 2013

iskierki w głowie

Krzyś ma obniżana stopniowo dawkę leku  neurologicznego określanego mianem "stabilizator nastroju" (wszyscy wiemy o co chodzi, ale ponoć w necie nazw nie wolno pisać...)
Ten lek na jedno mu pomaga, a na drugie szkodzi. Jego składnik, kwas walproinowy, pomaga by nie  było wyładowań elektrycznych w mózgu o charakterze napadowym, ale jednocześnie jego skutki uboczne nasilają choroby współwystępujące u Krzysia, które nasilają objawy autyzmu:( Błędne kółko.
Jedno co już wiemy od ponad tygodnia - ten lek Krzysiowi upośledza prace szpiku, a przed skutkami chronią go suplementy (wyniki krwi pobranej po nie podawaniu przez kilka dni suplementów wskazują na poważne zaburzenie pracy szpiku, a pobierana, gdy bierze suplementy chroniące przed skutkami ubocznymi i wspomagające prace zagrożonych przez ten lek organów -  wyniki są prawidłowe).
Może musimy przez to przebrnąć... przez taki dołek, który przerwie to błędne kółko. Do tej pory wybieraliśmy "mniejsze zło", ale teraz wiemy, że Krzyś ma prawie wszystkie przeciwwskazania do brania tego leku:(
Oby EEG kontrolne wyszło prawidłowo....
Widzę, że przy obniżeniu do dawki 350 zaczęło się gorzej :(
powrót kłopotów z koncentracją uwagi, samokontrola mimo iż dobrze rozwinięta, coś w nim jest silniejsze od niej :(
Widziałam w niedzielę, jak się stara zapanować nad stymulacjami werbalnymi, jak mu na tym zależy, jaką ma motywację!
I co?
I nic...
tylko przykro i jemu i mi jak to widzę...

Wczoraj wieczorem widziałam, jak tracimy znowu kontakt...
Pytałam go:
-Krzysiu, widzę, że jest Ci trudno się kontrolować...
-Tak.
-Jak się czujesz? Dobrze czy źle?
-Źle:(
-Coś Cię boli?
-Nie.
-Jesteś słaby?
-Tak.
-Rozumiem...
-A jak pracuje głowa?
-Dobrze.
-A masz w niej wyładowania elektryczne?
-Tak...
-Krzysiu, czy rozumiesz wszystko co do Ciebie mówię, czy nie wszystko?
-Nie wszystko:( (i mocno się przytulił)

-Kocham Cie Krzysiu...
-Kocham Cię...

niedziela, 17 marca 2013

dogoterapia 24h/dobę

Jesienią pisałam o dogoterapii - o tym, jakie efekty przynosił Krzysiowi sporadyczny kontakt z psem.
Pisałam też o tym, że szukam psa dla dzieci i dlaczego żałuję, że dopiero teraz.
Otóż od grudnia mamy szczeniaczka - suczkę Maltańczyka:)
Jak żona Hodowcy przeczytała na blogu po co nam ten pies to spuścili z ceny :D
Ale chyba nie spodziewali się jak to szczenię wychowane u nich w tak krótkim czasie pomoże w rozwoju moich dzieci!
Ja się spodziewałam, bo takiż też był cel zdecydowania się na psa. Niemniej jednak efekty, które już widać w tak krótkim czasie są dla mnie niesamowite.
Decydując się na psa wiedziałam, że to dodatkowy obowiązek. Będąc mamą na 5 etatach branie sobie dodatkowego "kłopotu" osobom niewtajemniczonym wydawać się mogło brakiem rozsądku.
Wiedziałam, że dodatkowy wysiłek i czas związany z psem będzie minimalny w stosunku do efektów dogoterapeutycznych poprawiających funkcjonowanie Tomka i Krzysia, więc raczej ułatwi a nie utrudni nasze wspólne funkcjonowanie w domu.
Drobny przykład: dziecko zamiast stymulować się, może pobawić się w interakcji z psem, podczas gdy ja szykuję chłopcom obiad. Ja mogę spokojnie ugotować, dziecko nie prezentuje zachowań nieporządanych, nie muszę wybijać go ze stymulacji, a dodatkowo ma na plus terapię przez kontakt ze zwierzęciem.
Ale co do konkretnych efektów warto przytoczyć tutaj sytuacje z Krzysiem. (Efekty kontaktu Tomka z psem to osobna historia, na inny post).
Krzyś nigdy nie rozmawiał wcześniej z ludźmi, tak jak z psem.
Nuka była u nas może z tydzień. Krzyś w drodze z przedszkola zasnął w aucie. Wujek przeniósł go z samochodu do domu, do łóżka. Wtedy Krzyś nieco się rozbudził i zobaczył, że Nuka wstała. Powiedział do niej:
-Piesku, już wstałeś? Wyspałeś się? Już nie chcesz spać?
Kilka dni później poprosiłam go, by dał Nuce jeść.
Nasypał trochę suchej karmy do miski, powiedziałam mu, że już wystarczy.
Krzyś: -Nie, dużo!
I dosypał jeszcze jedną łyżkę, po czym powiedział do psa:
-Nuka, jedz. Smakuje Ci piesku?
Zastanawiałam się, kiedy Krzyś te umiejętności rozwijane przy Nuce przeniesie na ludzi, zgeneralizuje...
Ja to nigdy nie słyszałam od niego przy stole:
-Mamo, smakuje ci?
Albo: -Mamo, wyspałaś się?
zastanawiałam się, czy kiedykolwiek się doczekam...
No i doczekałam się:) I to całkiem szybko!
Jakieś dwa tygodnie później, kiedy rano jadłam ciastko, Krzyś podszedł do mnie i spytał:
-Mamo, fajnie smakuje?
:D
Krzyś najpierw się pieska bał. Szczeniak łapał każdego ząbkami-igiełkami za skarpetki. Nie tracił żadnej okazji. Krzyś bał się tego, więc jakiś czas unikał stawania stopami na podłodze. Czyli czas spędzał na schodach, krzesłach i kanapie.
Dzięki temu nauczył się pamiętać o zakładaniu kapci ;)
Mimo to, musiałam zadziałać behawioralnie, by nie bał się kontaktu z psem, by Nuka nie kojarzyła mu się awersyjnie.
Dostawał żelka za spokojne przebywanie przy Nuce, a następnie za spokojną zabawę z psem.
Kilka dni i Krzyś sam zaczął mieć własną inicjatywę zabawy z Nuką i pielęgnacji jej. Bez stresu głaskał, czesał, rzucał zabawkę...
A Nuka jak podrosła też już przestała tak interesować się skarpetami :)
Poza tym chłopcy zorientowali się, że Nuka gryzie tylko nogi ze skarpetkami. Gołe stopy liże:)
No i to się Krzysiowi wyjątkowo spodobało! A to akurat ku mojemu zaskoczeniu, bo Krzyś od około roku ma nadwrażliwości zmysłów i przeszkadzał mu np. klej na dłoniach. A tutaj ślina psa mu nie przeszkadzała ani na dłoniach ani na stopach. Nuka więc odczuliła Krzysia z nadwrażliwości dłoni i stóp poprzez regularne lizanie mokrym, szorstkim językiem:)
Krzysiowi to lizanie stóp bardzo odpowiadało. Wygląda na to, że z wzajemnością ;) Nuka teraz codziennie czeka przy wannie, jak chłopcy się kąpią. Jak tylko wyjdą z wanny, wylizuje im mokre stopy:)
Jeszcze 2 miesiące temu Nuka rano najpierw budziła każdego lizaniem po uszach, a wtedy Krzyś zdejmował skarpetki, w których spał zimą i mówił do psa:
-Nuka, lizaj!
No to Nuka do dzieła. I wtedy można było usłyszeć:
-Nuka, łaskocze!... Wystarczy!...Tylko bez gryzienia!
Teraz zadowolony jest jak z Nuką na smyczy wychodzi na spacer. Oboje jeszcze muszą to poćwiczyć, by dostosować do siebie nawzajem tempo;)
Na samym początku Krzyś traktował Nukę jak "młodszą siostrę" ;) Mam na myśli to, że pojawiło się u nas w domu stworzenie, które wymaga, a właściwie samo domaga się uwagi i pozytywnie zaburza nieco naszą domową rzeczywistość. Przykład: Krzyś buduje z drewnianych klocków na podłodze. Nuka wbiega w klocki i burzy mu budowlę. Krzyś wtedy przychodzi do mnie i skarży: - Mamo, Nuka zepsuła klocki!
Albo Nuka zabiera sobie jakiś klocek, by go gryźć. Wtedy Krzyś skarży: -Mamo, Nuka zabiera klocki!
Samo skarżenie to już pewien społeczny sukces Krzysia:)
Kolejny krok - uczyłam go, by sam takie sprawy z Nuką załatwiał i mówił jej: - Nuka, oddaj, Nuka idź. I żeby jej dał jej zabawkę, wtedy ona będzie się bawić swoją i nie będzie zabierać mu jego klocków.
Społecznej kompetencje przy psie jednak rozwijają się u Krzysia o wiele szybciej niż w kontakcie z bratem czy innymi dziećmi. Super, że Krzyś nie poprzestaje w tym na relacji on-pies, ale generalizuje te umiejętności dość szybko na ludzi:)  Efekt terapeutyczny jest więc bardzo konkretny!
 Nasza pie(s)-szczotka jak miała 9 tygodni, gdy trafiła do nas po koniec listopada 2012.
Krzyś z Nuką bryka na łóżku, Nuka ma tu ponad 5 mies.
Z Nuką też ćwiczyliśmy kontakt wzrokowy. Chociaż u Krzysia jest on od dawna całkiem niezły, jednak wymaga nadal ćwiczenia. Mamy w domu taką rurę rozkładaną - tunel do przechodzenia przez niego, przeciskania się (zakupiony w Ikei dawno temu dla Tomka do ćwiczeń domowych w ramach terapii SI). teraz wykorzystujemy go do puszczania Nuki przez ten tunel do Krzysia siedzącego na drugim jego końcu. Nuka biegnie do niego, a on na nią patrzy:) Fajna zabawa dla wszystkich!
Już ok. 3 lata temu czytałam doniesienia z badań naukowych, udowadniających, że osoby dorosłe z autyzmem, które w dzieciństwie  wychowywały się ze zwierzętami domowymi, w dorosłości były samodzielne. Niestety, osoby, które zwierząt nie miały, nie wszystkie usamodzielniały się. Wiadomo, że to statystyki, nie reguła, jednak coś w tym jest, że często kontakt z psem dziecka z autyzmem powoduje większy efekt niż kontakt z człowiekiem... Pamiętajmy jednak, że dogoterapia, to rodzaj terapii wspomagającej, która nie może zastąpić terapii głównej. Widać jednak, że w przypadku wielu dzieci z autyzmem, taka terapia pomaga, by coś "zaskoczyło" :)

W kolejnych postach czym się różni dogoterapia przez psa przeszkolonego do tego, po specjalnych szkoleniach, od dogoterapii poprzez życiem z psem pod jednym dachem.

piątek, 22 lutego 2013

Prośba o 1% podatku dla Krzysia

PROŚBA O 1 % PODATKU ORAZ DOBROWOLNE WPŁATY

NA TERAPIĘ DZIECKA AUTYSTYCZNEGO

Hojność polega nie tyle na tym, aby dawać dużo, co na tym, aby dawać w odpowiedniej chwili.
autor: Jean De La Bruyére

Czas bez rehabilitacji jest czasem nie do odpracowania. Kosztowna i długotrwała rehabilitacja to jedyna nadzieja dla mojego syna.
Gdy Krzyś miał 2 i pół roku, stwierdzono u niego autyzm wczesnodziecięcy, zaburzenia integracji sensorycznej, nadpobudliwość psychoruchową, deficyt koncentracji uwagi, napadowość w zachowaniu i w obrazie EEG z tendencją do uogólniania się.

Krzyś otrzymał w marcu 2010 r. Orzeczenie o Kształceniu Specjalnym, a w lipcu 2010 r. Orzeczenie o Niepełnosprawności. Od września 2010 r. uczęszczał do przedszkola integracyjnego w Zabierzowie Bocheńskim, a od września 2011 r. do przedszkola specjalnego dla dzieci z autyzmem w Krakowie, gdzie korzysta z terapii behawioralnej. Korzysta też z terapii logopedycznej oraz hipoterapii i rehabilitacji ruchowej, ale to tylko kropla w morzu potrzeb... Krzyś potrzebuje specjalistycznych zajęć terapeutycznych prowadzonych przez logopedę, psychologa, pedagoga specjalnego oraz innych terapeutów. Zaleconą ma terapię SI, hipoterapię, dogoterapię, muzykoterapię, terapię metodą Weroniki Sherborne, zajęcia na basenie itd.), które w większości są płatne.

Leczenie Krzysia wymaga także drogich leków oraz suplementów, ponieważ Krzyś cierpi także na padaczkę, astmę, choroby jelit, alergie wziewne i pokarmowe wymagające specjalnego trybu życia oraz bardzo ścisłej i kosztownej diety (
m.in. bez białka krowiego, jaj, glutenu, większości cukrów, sztucznych barwników i aromatów). Stwierdzono także u niego silne zatrucie metalami ciężkimi, encefalopatię wątrobową i zaburzenia detoksyfikacji wątrobowej. Jest pod obserwacją hematologiczną w związku z podejrzeniem nieprawidłowej pracy szpiku kostnego. Po wyczerpaniu w Polsce możliwości skutecznego leczenia współtowarzyszących chorób Krzysia podjęliśmy się wykonywania badań za granicą i zakup drogich leków. Pierwsze efekty tego leczenia już są widoczne i pójście w tym kierunku daje mu dużą szansę na szybką poprawę stanu zdrowia.

W Polsce temat autyzmu nie jest jeszcze zbytnio nagłośniony. Wszelkie terapie, sposoby leczenia i potrzebne leki lub suplementy w większości nie są refundowane przez NFZ. Dla rodziców dzieci autystycznych skuteczne leczenie jest kolosalnym wydatkiem, często przekraczającym możliwości finansowe. Nasza sytuacja finansowa jest podobna. Terapia Krzysia wymaga nie tylko nakładu finansowego, ale też dużego nakładu czasu ze strony 
mojej jako matki. Aktualnie nie jestem w stanie pokryć kosztów terapii dziecka. Tym bardziej, że drugi syn wymaga również specjalistycznej terapii i leczenia, gdyż stwierdzono u niego Zespół Aspergera (rodzaj autyzmu) i te same wyżej wymienione choroby co Krzyś (poza astmą i padaczką). Szacunkowe aktualne koszty leczenia i terapii Krzysia to ok. 60 tys. zł rocznie, a obu chłopców to dwa razy tyle.

Krzyś ma duże szanse na znaczną poprawę swojego stanu dzięki intensywnej terapii psychologicznej i leczeniu biomedycznemu. Im wcześniej zostanie mu to umożliwione, tym większe szanse na skuteczność.
PROSZĘ O POMOC W TYM WYŚCIGU Z CZASEM!

Mama Krzysia
Pomocy można udzielać w formie przekazania 1 % podatku
wpisując w PIT-cie:
1.KRS Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”:
0000037904, 2. W rubryce „Informacje uzupełniające - cel 1%": 11832 Syguła Krzysztof
Prosimy pamiętać o podaniu imienia i nazwiska dziecka, tylko wówczas pieniądze trafią na konto Krzysia.
W razie pytań prosimy o kontakt tel. 665 413 077

Więcej informacji o stanie zdrowia oraz postępach w terapii Krzysia na stronie:
www.naszkrzysiu.blogspot.com

Krzyś ma otwarte konto w Fundacji, na którym są gromadzone pieniążki na jego rehabilitacje, leczenie i leki, a także na pomoce terapeutyczne do terapii w domu.
O dobrowolne wpłaty prosimy na subkonto w Fundacji:
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A. O/Warszawa 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615, z dopiskiem: 11832 Syguła Krzysztof- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia




piątek, 18 stycznia 2013

Koncert charytatywny


Zapraszamy do wspólnego kolędowania i wsparcia w ten sposób terapii  Krzysia i Tomka.
W sobotę, 19 stycznia, o godz. 18.00 wspólne kolędowanie w
Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie
poprowadzą Paweł Bębenek i Darek Madejski.
Wszystkich chętnych, szczególnie uczestników zeszłorocznych warsztatów kolędowych,
zapraszamy na próbę o godz. 10.00.
O godz. 18.00 będziemy uczestniczyć we mszy św., a po niej wspólnie będziemy kolędować i zbierać ofiary.
Będą cegiełki w postaci mini-tomiku wierszy - a w nim 
ilustracje autorstwa Tomka i Krzysia, wiersze ich mamy :)
Serdecznie zapraszamy do wspólnego śpiewu, modlitwy i wspólnego dzieła miłosierdzia!
Prosimy także o rozpowszechnianie informacji o kolędowaniu wśród znajomych.
Więcej informacji TUTAJ

wtorek, 1 stycznia 2013

w Nowym Roku!...

Wczoraj zakończyła się Kampania "Na jednym wózku" w ramach której odbywał się m.in. konkurs blogów, w którym braliśmy udział, a wielu z Was - Czytelników głosowało do 15 grudnia.
Wyniki konkursu były już przed Świętami, ale z braku czasu nie napisałam tu wcześniej.
Przede wszystkim dziękuję Wam za każdy głos i cierpliwość, systematyczność w głosowaniu, które było dość długie.
Nie wygraliśmy żadnej nagrody, ale 8-me miejsce w głosowaniu na 63 blogi w Polsce to na prawdę super:) To świadczy z jednej strony, że są ludzie, którym blog się podoba, że informacje zawarte na nim są przydatne dla czytelników.
Daje mi to też motywację do pisania i do działania. Ostatnio kiepsko było u mnie z czasem, więc posty dość rzadko się pojawiały. Obiecuję poprawę ;)

Za nami ciężki rok terapii i leczenia, pozyskiwania środków na to leczenie, ale tez rok doświadczania wielkiej pomocy z zewnątrz. Dziękuję rodzinie, przyjaciołom, lekarzom, nauczycielom, urzędnikom, fundacjom, wszystkim wolontariuszkom i terapeutom, wszystkim osobom, które pomagają w terapii na co dzień i okazjonalnie. Bez tej pomocy nie tylko fizycznie bym nie była w stanie tego wszystkiego ogarnąć, ale i psychicznie dźwigać całą sytuację. Przede wszystkim bez Waszej pomocy nie było aż takich efektów terapii u chłopców! To są na prawdę wielkie sukcesy i efekt systematycznej pracy.
Dziękuję też Wszystkim, którzy w 2011 roku w rozliczeniu podatkowym za rok 2010 przekazali 1% podatku na leczenie Krzysia oraz wszystkim, którzy składali darowizny. 
Kwota, która się zebrała na subkoncie w Fundacji była o wiele niższa niż rok wcześniej, ale umożliwiła zakup części leków, w tym głównie z zagranicy, i rehabilitację Krzysia, a także zakup koniecznych materiałów terapeutycznych. Bez Waszej pomocy nie miałabym możliwości zdobyć środków na te cele.

Przed nami kolejny rok - na pewno nie łatwy z wielu powodów, ale też pełny perspektyw... Kolejny rok terapii, walki o teraźniejszość i przyszłość Chłopców.

Tomkowi i Krzysiowi życzmy zdrowia, sił do pracy nad sobą, do nauki, do podejmowania wysiłku w leczeniu i rehabilitacji, dziecięcej radości

Na tym miejscu chcę prosić Was o dalsze wsparcie wszelkiego rodzaju, a w najbliższym czasie o 1 % podatku:

Wszelkie informacje o możliwości przekazania 1 % tutaj: http://naszkrzysiu.blogspot.com/2012/01/apel-o-1-podatku-dla-krzysia.html

sobota, 17 listopada 2012

tydzien temu w puszczy

 W minioną niedzielę wybraliśmy się do pobliskiej Puszczy Niepołomickiej, by pozachwycać się jeszcze raz w tym roku złota jesienią...
 Jak widać na zdjęciach, pogoda była na prawdę jak na listopad - nieprzyzwoita ;)
 Krzyś po raz pierwszy mógł tam chodzić bez trzymania za rękę i szedł spokojnie,
a jeszcze niedawno mogliśmy go brać do puszczy tylko w wózku, w którym trudno było mu usiedzieć,
potem za rękę chodził, ale wyrywał się tak mocno, że baliśmy się, że zwichnie nadgarstki,
teraz spokojnie chodził po alejkach i  dróżkach.
 ...po dziurach także :)
 a jak chciał przejść po lesie to nie tylko patrzył pod nogi, a nie biegał na oślep, ale też próbował sobie radzić z chaszczami, by się nie potknąć o wystające pnącza



 Chłopcy zbierali psie grzyby, dumni z siebie, że je sami znaleźli:)
 tutaj jednego z nich Krzyś wsadził do wody, by się napił - jak do wazonu :)


 Zachwyceni przestrzenią...



 Tomek nawet biedronkę odnalazł

 a Krzyś muchomora






 las lepszy niż plac zabaw
 jak w "małpim gaju"









 a tutaj oznaczenie, gdzie kopać, by szukać skarbu









 uśmiech numer cztery - z serii "ser-ser" ;)


Krzyś koniecznie chciał zagrać tutaj w misie-patysie :D